Ferie się skończyły. Nie ogarnęłam niczego, co sobie zaplanowałam. Mam poczucie zmarnowanego czasu i jakiegoś takiego kaca moralnego. Nie, to nie żaden kac, to zwyczajne, dobrze mi znane wyrzuty sumienia. Że nie wykorzystałam tych kilku wolnych dni na coś sensownego.
Miałam w planach m.in.:
1.Poćwiczyć z dziećmi zadania do Kangurka - to w jakimś tam minimalnym stopniu
się udało,
się udało,
2. Dopilnować żeby A. nauczyła się Uczynków miłosiernych i formułki spowiedzi - też tylko częściowo zrealizowane,
3. Omówić i wyjaśnić dzieciom, co się dzieje podczas Mszy Świętej - nawet nie zaczelam...
4. Przerobić obie alby - W. nawet nie wypakowalam, A. zostało podłożyc dół i chyba uszyć nową halkę, bo ta ma jakiś taki poszarzały kolor. Jeszcze nie wiem, co zrobię...
5. Zrobić A. wianuszek- jeszcze sporo pracy zostało,
6.Przebrać szafę i wywalić niepotrzebne rzeczy do pojemnika - nawet nie zaczęłam,
7. Pokończyć wszystkie zaczete przeróbki krawieckie - nawet nie zaczęłam.
8. Spędzać dużo czasu z dziećmi - spędzałam mało...
Zamiast tego:
1. Wylegiwałam się długo,
2.Oglądałam wszystkie możliwe Kryminalne zagadki...
3. Piekłam, smażyłam i gotowałam...
4. Leniłam się na potęgę...
I niestety zrobiłam jeszcze jedną rzecz. Poszłam z dziećmi na basen. Niestety, bo na basenie byliśmy we środę, a od wczoraj wieczór A. goraczkuje i kaszle. Jestem pewna że to po basenie, bo A. wracała wtedy z niedosuszonymi włosami. No, i następna moja wtopa.
Wygarniam to teraz sobie leżąc u dzieci w pokoju, gdzie się tymczasowo przenioslam i nagladajac na A. żeby w porę dać jej Ibum, coby gorączka za wysoko nie skoczyła...
Ech, durna ja...
To jest dla mnie nowe doswiadczenie, że mogę dodać wpis z telefonu.
3. Piekłam, smażyłam i gotowałam...
4. Leniłam się na potęgę...
I niestety zrobiłam jeszcze jedną rzecz. Poszłam z dziećmi na basen. Niestety, bo na basenie byliśmy we środę, a od wczoraj wieczór A. goraczkuje i kaszle. Jestem pewna że to po basenie, bo A. wracała wtedy z niedosuszonymi włosami. No, i następna moja wtopa.
Wygarniam to teraz sobie leżąc u dzieci w pokoju, gdzie się tymczasowo przenioslam i nagladajac na A. żeby w porę dać jej Ibum, coby gorączka za wysoko nie skoczyła...
Ech, durna ja...
To jest dla mnie nowe doswiadczenie, że mogę dodać wpis z telefonu.