niedziela, 3 maja 2015

Majówka...

Szybko minęła... Jak wszystko...
Było cudnie. Pogodnie. Radośnie. Cieplutko. Rodzinnie. No i oczywiście na świeżym powietrzu.
W piątek zrobiłam "dzień gospodarczy", czyli taki który przypada w każdą sobotę i jeśli z jakiegoś powodu go odpuszczę, to moje mieszkanie zarasta syfem, stertą nieuprasowanych ciuchów i zarysowanych kartek...
Ale w sobotę  ...relaks... na świeżym powietrzu...





W niedzielę pojechaliśmy we czwórkę na piknik za miasto. Przy okazji szukania młodych pędów sosen trafiliśmy do miejsca, w którym nigdy nie byłam.




********************************

Niestety, przed łikendem nie udało mi się załatwic sprawy Tata rezonansu. Terminy są zabójcze. W przypadku mego Tata dosłownie...
Musiałam znów poprosic Z. o pomoc. Powiedział, że pomoże chętnie, ale cośkolwiek będzie wiadomo nie wcześniej, niż we środę, bo do 5 maja dr P. jest na wyjeździe...
Więc pozostaje czekac. Czas szybko mija...